13 grudnia 2015
10 grudnia 2015
Guinness - WAŻNE!
Garść niezwykle ważnych informacji dotyczących niedzielnego bicia REKORDU GUINNESSA.
1. Każdy uczestnik naszego wydarzenia zobowiązany jest do stawienia się w biurze rekordu celem złożenia podpisu na liście uczestników. Dotyczy to wszystkich uczestników, tych już zarejestrowanych i tych, którzy dopiero się zapiszą.
2. Biuro rekordu startuje o godzinie 11:00 a zapisy przyjmowane są do godziny 11:30!
3. Biuro rekordu usytuowane będzie przy plaży w miejscu kąpieli (jez. Pierzchalskie)
4. Kąpiel rozpoczyna się punktualnie o godz. 12:00, spóźnienia są wykluczone.
5. Uczestnik próby bicia rekordu Guinnessa, aby próba się powiodła, musi pozostawać w wodzie minimum 3 minuty, zanurzony przynajmniej do pasa. Odstępstwa od od tych wytycznych dyskwalifikują morsa z rekordu.
6. Przestrzegania wytycznych WORLD GUINNESS RECORDS pilnują STEWARDZI wydarzenia i powołani świadkowie.
6 grudnia 2015
1 grudnia 2015
#ZIMNASUKA - relacja z sobotniego treningu
Minionej soboty zrobiliśmy kluczowy trening na docelowym dystansie (1/2km) i w temperaturze wody zbliżonej do tej, którą przewidujemy w dzień naszego grudniowego challengu. Termometry wskazywały 2°C - woda i 1°C - powietrze. Podczas samego płynięcia wszystko przebiegało poprawnie. Oddech równomierny, psychika pod kontrolą, świadomość stanu ciała bardzo duża. Całą część pływacką przedstawia poniższy filmik:
Ale najtrudniejsze miało dopiero nadejść. Zaraz po wyjściu z wody nasz stan psychiczny (ogromna panika), jak i fizyczny (duże nieskoordynowanie zesztywniałego ciała) zaczął budzić wielki niepokój - a najbardziej u osób nas asekurujących. Poczucie ogólnego osłabienia (jakbym miał za moment stracić przytomność) dolewało oliwy do ognia. Po bardzo nieporadnym ubraniu się i dzięki wielkiej pomocy osób asystujących, wsiedliśmy do zimnego auta, uruchamiając nawiew ciepłego powietrza.
Przyszła spodziewana faza drgawek. Doświadczaliśmy ich na wcześniejszych treningach i wiedzieliśmy, że byłoby źle gdyby się nie pojawiły. Ale te sobotnie były jak trzęsienia ziemi. Bardzo silne i cykliczne. Naliczyłem 8 takich około minutowych cykli. Rzucało nami jak skazańcami na elektrycznych krzesłach. Zacząłem się bać. Utrzymanie w dłoni kubka z herbatą graniczyło z cudem. Musiałem wysiąść z samochodu, bo robiło mi się słabo. Po jakichś 15-20 minutach wszystko wróciło do normy. Przeżyliśmy.
Po przeanalizowaniu tego co wydarzyło się podczas tego treningu i skonsultowaniu się z osobami, które w tym "sporcie" mają większe doświadczenie, wiemy, że tak naprawdę nie wydarzyło się nic szczególnego. Reakcja naszych organizmów na wychłodzenie, które zafundowaliśmy sobie podczas etapu pływackiego i przede wszystkim podczas nieporadnego, bo nieprzemyślanego i niezaplanowanego, przebierania się, była bardzo "standardowa". Dziś wiemy, że w zimowym pływaniu samo trenowanie "na dystansie" już nie wystarczy. Poprawienie etapu regeneracyjnego jest rzeczą niezbędną i konieczną. Postaramy się, aby nasze kolejne treningi były bardziej bezpieczne i mniej drastyczne w odbiorze.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





















