11 listopada 2010

Przemyślenia morsa

Najczęściej zadawane pytanie do Morsów brzmi: czy Morsy chorują?
Chciałbym podzielić się z zainteresowanymi swoimi własnymi przemyśleniami na ten temat.

Zimne kąpiele jak i inne sposoby hartowania CIAŁA poprzez naprzemienne ochładzanie i rozgrzewanie (najlepiej poprzez wysiłek fizyczny) faktycznie przysparzają zdrowia, kondycji, wytrzymałości i wzmagają szybkość reakcji organizmu (systemu odpornościowego) na różne nagłe zmiany. Ale wcale nie oznacza to, że hartowanie lub ujmując płycej temat, morsowanie, gwarantuje nie zachorowalność. Myślę, że wielkim nieporozumieniem jest nie rozróżnianie przyczyn chorób i ich powodów. Czy mówimy o wirusach czy bakteriach.
Nikt nie może mówić, że jest zabezpieczony przed "załapaniem" WIRUSA, grypy czy innej choroby wirusowej( np.żółtaczki itp), ponieważ wirusa można złapać w wielu przypadkowych sytuacjach, przebywając np. wśród ludzi zarażonych wirusem. Najpewniej wirus i tak dostanie się do naszego organizmu . Tak samo szybko i przypadkowo jak i różne bakterie chorobotwórcze .
Jeżeli wirus wniknie już do organizmu to wywołuje szybsze lub wolniejsze reakcje obronne (manifestowane gorączką, bólem, produkcją przeciwciał) A że mamy coraz to nowsze szczepy wirusa grypy to i rzadko kiedy jesteśmy zabezpieczeni przed nimi. Dlatego mitem jest mówienie wszem i wobec, że z powodu morsowania nie chorujemy na grypę !!
Inaczej jest z infekcjami bakteryjnymi. Bakteria lubi ciepło - bo to organizm żywy, jednokomórkowy i tu morsowanie, chłód panujący na błonach śluzowych (chyba że chodzimy w szaliku) nie pozwala bakteriom min tak spokojnie namnażać się. Łatwiej też jest je zwalczać poprzez nasz, morsowy jakże dynamiczny system odpornościowy. Dlatego rzeczywiście przy prawidłowym hartowaniu się, na przeziębienia (infekcje bakteryjne) Morsy nie powinny zapadać.
Organizm poddawany wcześniej regularnym lub nieregularnym stresom temperaturowym, nauczony szybkich odruchów obronnych ,pracuje często na "dopalaczach" (wydzielanie adrenaliny i innych hormonów). Intensywnie pracują naczynia krwionośne, krew zwalnia, przyśpiesza. Metabolizm wzrasta, bo człowiek dużo spalił , zużył nagromadzonej energii, wydalił trucizn i substancji szkodliwych. Organizm w całym tego słowa znaczeniu szybciej się mobilizuje i szybciej zwalcza choroby ponieważ odświeża zapasy energetyczne i oczyszcza się. Wszystko to pomaga szybciej reagować na ewentualne ataki wirusów czy innych chorobotwórczych czynników . Ale hartowanie jest tylko jednym z aspektów przyczyny szybszego zwalczania chorób. Inne są również ważne i znane od wieków. Uwarunkowania genetyczne, stan naszego organizmu uzależniony od środowiska, posób odżywiania i spędzania wolnego czasu, stresy itp. o których wspominam poniżej.
Ja na przykład kiedyś złapałem grypę od kolegi i bezgorączkowo przeszedłem ją w 2 dni. W latach wcześniejszych próbowałem wspomagać walkę z grypą poprzez kąpiele zimowe ale ani mi one pomogły ani zaszkodziły. Więc teraz wolę robić przerwę i faszerować się pietruszką, sokami i innymi naturalnymi witaminami. Ale co to przeziębienie, angina to faktycznie zapomniałem już dawno. Nigdy natomiast nie należy przesadzać z przechładzaniem organizmu i z tzw. idiotycznymi rankingami kto dłużej wytrzyma w wodzie. Choć najgorsze wydaje się nie tyle przebywanie zbyt długie w wodzie, co zbyt długie doprowadzanie organizmu do stanu pierwotnego. Stanie po kapieli dłuższy czas bez ubrania, wsiadanie od razu po kąpieli bez rozgrzewki do auta, odkryta głowa itd powodują duże ryzyko, że zbyt długo następować będzie powrót krwi i ciepła do zewnętrznych partii ciała.
Zanim zdecydujemy się na zanużenie w zimnej wodzie powinniśmy mieć odwage odpowiedzieć sobie na pytanie: czy czujemy się na siłach żeby dziś wejść do wody, czy zmierzamy wejść na dłużej czy tylko na chwilę , jak dziś się czujemy. Bardzo ważne jest również wiedzieć kiedy należy wyjść z wody ( ja stosuję z kolegami zasadę, iż pierwszy raz kąpiemy się parę minut, następnie biegamy, wymachujemy rękoma i nogami i wskakujemy ponownie po raz drugi do wody ale na krótko, celem uzyskania uczucia tzw. igiełek, szczypania, pokrzywki ). Zawsze należy mieć tzw. "czuja?!!! Po kąpieli należy szybko się ubrać, wypić gorącą herbatę z malinami i pobiegać po plaży, okolicznych lasach lub szybkim marszem udać się do domu !!! A ile przy tym dodatkowej radości i spokoju gdy możemy pobiegać w grupie po lesie.

Jeśli będziesz wychładzał organizm dalej po kąpieli zamiast go ogrzewać, to twoja odporność będzie narażona na czynniki zewnętrzne. A wystarczy "plucha", grypowa pogoda, ocieplenie i jesteś załatwiony. Hartowanie to nie łażenie nago po dworzu i zgrywanie bohatera. Fizyki się nie oszuka, albo organizm zdoła podtrzymać temperaturę ciała albo zabraknie mu ATP i glukozy i się wychłodzi do granic ryzyka. Żeby było jeszcze trudniej, to pozwolę sobie skomplikować temat i dodać iż człowiek ma przynajmniej dwa rodzaje odporności: swoistą i nieswoistą. Na tę drugą ? nieswoistą, olbrzymi wpływ ma wiele innych czynników jak choćby nasze samopoczucie, stresy, przygnębienie dym papierosów kac itd. Czyli wszystko to co wpływa na nasza powłokę energetyczna. To tak jakbyśmy mieli dziury w swoim ciele energetycznym i nic tu po zimnych kąpielach, chyba, że kąpiele te i bieganie uspakajają nas i pozwalają wyłączać te negatywne czynniki - zapomnieć o problemach.. Podobnie ma się sprawa z naszą zdolnością do przepuszczania wirusów i bakterii przez błony śluzowe i skórę.
A więc na to czy ktoś zachoruje na chorobę wirusową (np.Grypę) czy bakteryjną - składa się wiele czynników , nie tylko hartowanie. Nie mniej jednak mamy duży wpływ na funkcjonowanie naszego systemu odpornościowego swoistego, a że w zdrowym ciele zdrowy duch, również nieswoistego Aha, i nie polecam Morsom noszenia szalika ani zakrywania ust ... Zaznaczam iż są to moje własne przemyślenia nad fizjologią człowieka-morsa i mimo że celowo starłem się pisać językiem prostym, liczę na włączenie się do dyskusji fachowców zwłaszcza lekarzy-naukowców . Bo jakże ważne byłoby zachęcanie do morsowania, jako szeroko rozumianego zdrowego sportowego stylu życia, przez lekarzy.

Sławek Kaszuba

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz